poniedziałek, 31 sierpnia 2015

z siatkarzami za pan brat- opowiadanie

Rozdział 4

W mieszkaniu czekała na mnie Madzia.
  -Gdzie chłopcy?-zapytałam.
  -Zaraz przyjdą.
 Okazało się,że chłopaki byli na dworze, bo omawiali jakąś ważną sprawę. Byłam w moim pokoju,ale słyszałam jak weszli. Nagle do pokoju wszedł Michał ze swoim gościem.
  - Czy ty mnie wcześniej wołałaś?-spytał Kubiak.
  -Tak, wołałam Cię.
  -A co chciałaś?-pytał Dziku.
  -Dasz mi autograf?-rzekłam,wyjęłam zeszyt i poszukałam strony o Kubiaku.
  -Pewnie.-Zaczął czytać informacje o sobie.
Miał taką minę jakby siebie nie znał.
  - Proszę.-odpowiedział.
  -Winiar,przepraszam za wczoraj,za to, że tak się skompromitowałam.-rzekłam.
 On machnął tylko ręka.
  -Winiarski, zaproś wszystkich do salonu.-zawołała ciocia.
  Kubiak wychodząc zobaczył ramkę z ich zdjęciem.
  -Ej! Oprawiłaś nas w ramkę!?-wykrzyknął.
  -No tak, bo co?-spojrzałam w jego stronę,ale on zaczął się tylko śmiać.
  -Chłopaki mogę się dowiedzieć o czym tak rozmawialiście przed blokiem?
  -Dowiesz się w swoim czasie.-powiedzieli prawie jednocześnie.
  Postanowiliśmy iść do kina. Filmem był horror, który był bardziej śmieszny niż straszny. Usiedliśmy w ostatnim rzędzie. Moje miejsce przypadało pośrodku,obok Kubiaka i Winiara. Film był tak nudny,że usnęłam na ramieniu Dzika. Gdy się obudziłam leciały końcowe napisy. Jak tylko weszliśmy do domu wpadłam do łazienki. Przebrałam się w za dużą koszulkę z napisem "VOLLEYBALL", która robiła za koszulę nocną. Kiedy wyszłam z łazienki chłopaki się żegnali.
  -Tylko pamiętaj.Cicho, żeby się nie wydało.-mówił Misiek Kubiak.
  -A co?- zapytałam opierając się o ścianę.
  -A nic.Idź spać.-poganiał mnie Winiar.
  -Dobra,lecę.-krzyknął Michał.
  -Pa.-odpowiedziałam ziewając.
   Zaraz potem rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.

Z siatkarzami za pan brat-opowiadanie

Rozdział 3

Musiałam się trochę odprężyć. Gdy tak biegłam wpadłam na kogoś.
  - Ej, jak łazisz?- zapytał nieznajomy.
  - Przepraszam,ale jestem zdenerwowana.
  - W porządku nic się nie stało.
Za chwilę dopiero spostrzegłam, że jest to wysoki brunet.
  - Jestem Wojtek,a ty?-spytał.
  -Weronika.
  -Może pomogę Ci w zakupach?-zaproponował Wojciech.
  -Jeśli chcesz?
 Weszliśmy razem do sklepu.Zaczęliśmy rozmawiać.Okazało się,że Wojtek gra w klubie siatkarskim ma 178 cm wzrostu i tak jak ja , ogląda tylko męską siatkówkę.
  - Dzięki,że umiliłeś mi czas, ale muszę już wracać.-rzekłam i popędziłam w stronę bloku.


Zapraszam na 3. Przepraszam,że taka krótka,ale nie miałam weny. Zaraz dodam 4.

Moja miłość ze skoczni-opowiadanie

Rozdział 4

Dzisiaj zadzwoniłam do Maćka zapytać o szczegóły w sprawie wyjazdu do Wisły. On oczywiście wiedział od Kamila o Werce i powiedział,że to dobry pomysł.Potem dodał : "Wyjazd jest jutro o 11.00 spod skoczni. Mamy z chłopakami pomysł".  Natychmiast pobiegłam powiedzieć to mojej przyjaciółce.
  Rano złapałyśmy taksówkę pod skocznię,bo przecież nie będziemy z tymi tobołami szły na pieszo. Chłopaki już czekali.Szybko spostrzegłam Maćka i razem z Werką tam podeszłyśmy. Wsiadłyśmy do autobusu. Podróż przebiegła szybko. W hotelu byliśmy o 13.45. Zjedliśmy obiad i poszliśmy na skocznię,bo chłopaki mieli mieć trening. Wjechałyśmy z nimi na górę, było super. Po udanym treningu zjechalismy wyciągiem na dół. Pod skocznią podszedł do mnie Maciek.
 -Chodź.Przedstawimy Ci plan.
Wera akurat rozmawiała z Jankiem, więc mogłam iść.
 -Nasz plan jest taki.- zaczął Kamil.
Gdy skończył opowiadać powiedziałam:
 -Pytanie tylko, czy on jej się spodoba.
Maciek rzekł,żebym się nie martwiła, bo ich plan na pewno się powiedzie.
Powiedziałam, że ich plan jest dobry, ale ja będę stała z boku, aby Wera nic nie podejrzewała. Minęło 30 minut, a plan przebiegał po myśli chłopaków. Po godzinie plan dobiegł końca. Wera podbiegła do mnie i o wszystkim opowiedziała.
 -Jeszcze nigdy nie byłam taka szczęśliwa.-rzekła.
 Ucieszyłam się, że Olek jest z nią parą. Potem wręczył coś Werce, ale ja nie wiedziałam co. Po chwili jednak zobaczyłam jak zapisuje jego numer w telefonie.
 Później Olek z Werką i ja z Maciejem wybraliśmy się na randki do tej samej restauracji. Po powrocie do hotelu obie byłyśmy bardzo szczęśliwe.
 -Nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia.- rzekła Wera.
 - Ja też.- odparłam szybko.
  Spojrzałam na zegarek. Była 21.45, więc szybko poszłam spać. Może jutro tez wybiorę się z Maciusiem na randkę?