Rozdział 4
W mieszkaniu czekała na mnie Madzia.
-Gdzie chłopcy?-zapytałam.
-Zaraz przyjdą.
Okazało się,że chłopaki byli na dworze, bo omawiali jakąś ważną sprawę. Byłam w moim pokoju,ale słyszałam jak weszli. Nagle do pokoju wszedł Michał ze swoim gościem.
- Czy ty mnie wcześniej wołałaś?-spytał Kubiak.
-Tak, wołałam Cię.
-A co chciałaś?-pytał Dziku.
-Dasz mi autograf?-rzekłam,wyjęłam zeszyt i poszukałam strony o Kubiaku.
-Pewnie.-Zaczął czytać informacje o sobie.
Miał taką minę jakby siebie nie znał.
- Proszę.-odpowiedział.
-Winiar,przepraszam za wczoraj,za to, że tak się skompromitowałam.-rzekłam.
On machnął tylko ręka.
-Winiarski, zaproś wszystkich do salonu.-zawołała ciocia.
Kubiak wychodząc zobaczył ramkę z ich zdjęciem.
-Ej! Oprawiłaś nas w ramkę!?-wykrzyknął.
-No tak, bo co?-spojrzałam w jego stronę,ale on zaczął się tylko śmiać.
-Chłopaki mogę się dowiedzieć o czym tak rozmawialiście przed blokiem?
-Dowiesz się w swoim czasie.-powiedzieli prawie jednocześnie.
Postanowiliśmy iść do kina. Filmem był horror, który był bardziej śmieszny niż straszny. Usiedliśmy w ostatnim rzędzie. Moje miejsce przypadało pośrodku,obok Kubiaka i Winiara. Film był tak nudny,że usnęłam na ramieniu Dzika. Gdy się obudziłam leciały końcowe napisy. Jak tylko weszliśmy do domu wpadłam do łazienki. Przebrałam się w za dużą koszulkę z napisem "VOLLEYBALL", która robiła za koszulę nocną. Kiedy wyszłam z łazienki chłopaki się żegnali.
-Tylko pamiętaj.Cicho, żeby się nie wydało.-mówił Misiek Kubiak.
-A co?- zapytałam opierając się o ścianę.
-A nic.Idź spać.-poganiał mnie Winiar.
-Dobra,lecę.-krzyknął Michał.
-Pa.-odpowiedziałam ziewając.
Zaraz potem rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
Z siatkarzami za pan brat-opowiadanie
Rozdział 3
Musiałam się trochę odprężyć. Gdy tak biegłam wpadłam na kogoś.
- Ej, jak łazisz?- zapytał nieznajomy.
- Przepraszam,ale jestem zdenerwowana.
- W porządku nic się nie stało.
Za chwilę dopiero spostrzegłam, że jest to wysoki brunet.
- Jestem Wojtek,a ty?-spytał.
-Weronika.
-Może pomogę Ci w zakupach?-zaproponował Wojciech.
-Jeśli chcesz?
Weszliśmy razem do sklepu.Zaczęliśmy rozmawiać.Okazało się,że Wojtek gra w klubie siatkarskim ma 178 cm wzrostu i tak jak ja , ogląda tylko męską siatkówkę.
- Dzięki,że umiliłeś mi czas, ale muszę już wracać.-rzekłam i popędziłam w stronę bloku.
Zapraszam na 3. Przepraszam,że taka krótka,ale nie miałam weny. Zaraz dodam 4.
Musiałam się trochę odprężyć. Gdy tak biegłam wpadłam na kogoś.
- Ej, jak łazisz?- zapytał nieznajomy.
- Przepraszam,ale jestem zdenerwowana.
- W porządku nic się nie stało.
Za chwilę dopiero spostrzegłam, że jest to wysoki brunet.
- Jestem Wojtek,a ty?-spytał.
-Weronika.
-Może pomogę Ci w zakupach?-zaproponował Wojciech.
-Jeśli chcesz?
Weszliśmy razem do sklepu.Zaczęliśmy rozmawiać.Okazało się,że Wojtek gra w klubie siatkarskim ma 178 cm wzrostu i tak jak ja , ogląda tylko męską siatkówkę.
- Dzięki,że umiliłeś mi czas, ale muszę już wracać.-rzekłam i popędziłam w stronę bloku.
Zapraszam na 3. Przepraszam,że taka krótka,ale nie miałam weny. Zaraz dodam 4.
Moja miłość ze skoczni-opowiadanie
Rozdział 4
Dzisiaj zadzwoniłam do Maćka zapytać o szczegóły w sprawie wyjazdu do Wisły. On oczywiście wiedział od Kamila o Werce i powiedział,że to dobry pomysł.Potem dodał : "Wyjazd jest jutro o 11.00 spod skoczni. Mamy z chłopakami pomysł". Natychmiast pobiegłam powiedzieć to mojej przyjaciółce.
Rano złapałyśmy taksówkę pod skocznię,bo przecież nie będziemy z tymi tobołami szły na pieszo. Chłopaki już czekali.Szybko spostrzegłam Maćka i razem z Werką tam podeszłyśmy. Wsiadłyśmy do autobusu. Podróż przebiegła szybko. W hotelu byliśmy o 13.45. Zjedliśmy obiad i poszliśmy na skocznię,bo chłopaki mieli mieć trening. Wjechałyśmy z nimi na górę, było super. Po udanym treningu zjechalismy wyciągiem na dół. Pod skocznią podszedł do mnie Maciek.
-Chodź.Przedstawimy Ci plan.
Wera akurat rozmawiała z Jankiem, więc mogłam iść.
-Nasz plan jest taki.- zaczął Kamil.
Gdy skończył opowiadać powiedziałam:
-Pytanie tylko, czy on jej się spodoba.
Maciek rzekł,żebym się nie martwiła, bo ich plan na pewno się powiedzie.
Powiedziałam, że ich plan jest dobry, ale ja będę stała z boku, aby Wera nic nie podejrzewała. Minęło 30 minut, a plan przebiegał po myśli chłopaków. Po godzinie plan dobiegł końca. Wera podbiegła do mnie i o wszystkim opowiedziała.
-Jeszcze nigdy nie byłam taka szczęśliwa.-rzekła.
Ucieszyłam się, że Olek jest z nią parą. Potem wręczył coś Werce, ale ja nie wiedziałam co. Po chwili jednak zobaczyłam jak zapisuje jego numer w telefonie.
Później Olek z Werką i ja z Maciejem wybraliśmy się na randki do tej samej restauracji. Po powrocie do hotelu obie byłyśmy bardzo szczęśliwe.
-Nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia.- rzekła Wera.
- Ja też.- odparłam szybko.
Spojrzałam na zegarek. Była 21.45, więc szybko poszłam spać. Może jutro tez wybiorę się z Maciusiem na randkę?
Dzisiaj zadzwoniłam do Maćka zapytać o szczegóły w sprawie wyjazdu do Wisły. On oczywiście wiedział od Kamila o Werce i powiedział,że to dobry pomysł.Potem dodał : "Wyjazd jest jutro o 11.00 spod skoczni. Mamy z chłopakami pomysł". Natychmiast pobiegłam powiedzieć to mojej przyjaciółce.
Rano złapałyśmy taksówkę pod skocznię,bo przecież nie będziemy z tymi tobołami szły na pieszo. Chłopaki już czekali.Szybko spostrzegłam Maćka i razem z Werką tam podeszłyśmy. Wsiadłyśmy do autobusu. Podróż przebiegła szybko. W hotelu byliśmy o 13.45. Zjedliśmy obiad i poszliśmy na skocznię,bo chłopaki mieli mieć trening. Wjechałyśmy z nimi na górę, było super. Po udanym treningu zjechalismy wyciągiem na dół. Pod skocznią podszedł do mnie Maciek.
-Chodź.Przedstawimy Ci plan.
Wera akurat rozmawiała z Jankiem, więc mogłam iść.
-Nasz plan jest taki.- zaczął Kamil.
Gdy skończył opowiadać powiedziałam:
-Pytanie tylko, czy on jej się spodoba.
Maciek rzekł,żebym się nie martwiła, bo ich plan na pewno się powiedzie.
Powiedziałam, że ich plan jest dobry, ale ja będę stała z boku, aby Wera nic nie podejrzewała. Minęło 30 minut, a plan przebiegał po myśli chłopaków. Po godzinie plan dobiegł końca. Wera podbiegła do mnie i o wszystkim opowiedziała.
-Jeszcze nigdy nie byłam taka szczęśliwa.-rzekła.
Ucieszyłam się, że Olek jest z nią parą. Potem wręczył coś Werce, ale ja nie wiedziałam co. Po chwili jednak zobaczyłam jak zapisuje jego numer w telefonie.
Później Olek z Werką i ja z Maciejem wybraliśmy się na randki do tej samej restauracji. Po powrocie do hotelu obie byłyśmy bardzo szczęśliwe.
-Nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia.- rzekła Wera.
- Ja też.- odparłam szybko.
Spojrzałam na zegarek. Była 21.45, więc szybko poszłam spać. Może jutro tez wybiorę się z Maciusiem na randkę?
czwartek, 23 lipca 2015
" Z siatkarzami za pan brat"- opowiadanie
Rozdział 2
Obudziłam się o 10.00 i nadal nie mogłam uwierzyć w to, że Winiarski jest moim wujkiem,ale ubrałam się i poszłam do kuchni. Śniadanie już na mnie czekało. Na talerzu leżała kanapka z serem i narysowaną z ketchapu buźką. Gdy kończyłam kanapkę do kuchni wszedł Michał.
- Witaj, mam nadzieję,że kanapka smakowała.
- I to jeszcze jak. Dziękuję.- odparłam.
Winiarski usiadł obok mnie.
- Winiar, powiedz mi, kto do Ciebie dzisiaj przychodzi, bo słyszałam Twoją wczorajszą rozmowę z Madzią.
- Dowiesz się później. A teraz jakbyś mogła posprzątać dom. My z Magdą wrócimy przed 16, a mój gość powinien być o 16, a i wyskocz do sklepu po jakieś ciastka lub ciasto.
Siatkarzowi nie mogłam odmówić. Gdy tylko wyszli zajęłam się sprzątaniem.
Zanim się obejrzałam była 15.45. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Byłam przekonana, że to Magda i Michaś wrócili,ale dlaczego nie wzięli klucza? Pobiegłam otworzyć, w drzwiach stał Michał Kubiak.
Zamurowało mnie i nie wiedziałam co powiedzieć.Zrobiłam się cała czerwona.
- Dzień dobry! Czy jest Winiar?- zapytał.
- Nie, ale za chwilę powinien być. Proszę niech pan wejdzie.- rzekłam, gdy odzyskałam mowę.
- Aż tak staro wyglądam, żeby mówić mi Pan? Michał jestem.
- A, ja Weronika. Miło mi.
Po chwili wrócili gospodarze.
- Dziku, czemu nie uprzedziłeś, że będziesz wcześnie?- zapytał wujek.
- Madzia, chodź na chwilę.- powiedziałam.- Przez to wszystko nie zdążyłam kupić ciastek.
- No to idź teraz. Pozwalam Ci.
- Michał, chodź na chwilkę.- krzyknęłam.
Za parę sekund przyszedł Winiarski.
- Czemu mi nie powiedziałeś, że to on będzie twoim gościem?
- Bo byś uciekła, a poza tym to miała być niespodzianka.
- Ale przez to wszystko znowu strzeliłam buraka.
- Oj, nie marudź. Ja się przecież nie gniewałem.- kontynuował.
- Ale to przecież Michał Kubiak! Nie chciałam się przed nim skompromitować.
Zdenerwowana wzięłam portfel i pobiegłam do sklepu trzaskając drzwiami.
Obudziłam się o 10.00 i nadal nie mogłam uwierzyć w to, że Winiarski jest moim wujkiem,ale ubrałam się i poszłam do kuchni. Śniadanie już na mnie czekało. Na talerzu leżała kanapka z serem i narysowaną z ketchapu buźką. Gdy kończyłam kanapkę do kuchni wszedł Michał.
- Witaj, mam nadzieję,że kanapka smakowała.
- I to jeszcze jak. Dziękuję.- odparłam.
Winiarski usiadł obok mnie.
- Winiar, powiedz mi, kto do Ciebie dzisiaj przychodzi, bo słyszałam Twoją wczorajszą rozmowę z Madzią.
- Dowiesz się później. A teraz jakbyś mogła posprzątać dom. My z Magdą wrócimy przed 16, a mój gość powinien być o 16, a i wyskocz do sklepu po jakieś ciastka lub ciasto.
Siatkarzowi nie mogłam odmówić. Gdy tylko wyszli zajęłam się sprzątaniem.
Zanim się obejrzałam była 15.45. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Byłam przekonana, że to Magda i Michaś wrócili,ale dlaczego nie wzięli klucza? Pobiegłam otworzyć, w drzwiach stał Michał Kubiak.
Zamurowało mnie i nie wiedziałam co powiedzieć.Zrobiłam się cała czerwona.
- Dzień dobry! Czy jest Winiar?- zapytał.
- Nie, ale za chwilę powinien być. Proszę niech pan wejdzie.- rzekłam, gdy odzyskałam mowę.
- Aż tak staro wyglądam, żeby mówić mi Pan? Michał jestem.
- A, ja Weronika. Miło mi.
Po chwili wrócili gospodarze.
- Dziku, czemu nie uprzedziłeś, że będziesz wcześnie?- zapytał wujek.
- Madzia, chodź na chwilę.- powiedziałam.- Przez to wszystko nie zdążyłam kupić ciastek.
- No to idź teraz. Pozwalam Ci.
- Michał, chodź na chwilkę.- krzyknęłam.
Za parę sekund przyszedł Winiarski.
- Czemu mi nie powiedziałeś, że to on będzie twoim gościem?
- Bo byś uciekła, a poza tym to miała być niespodzianka.
- Ale przez to wszystko znowu strzeliłam buraka.
- Oj, nie marudź. Ja się przecież nie gniewałem.- kontynuował.
- Ale to przecież Michał Kubiak! Nie chciałam się przed nim skompromitować.
Zdenerwowana wzięłam portfel i pobiegłam do sklepu trzaskając drzwiami.
wtorek, 14 lipca 2015
" Z siatkarzami za pan brat" - opowiadanie
Hej! To moje drugie opowiadanie
O 7.30 mama obudziła mnie z krzykiem:
- Wera, wstawaj! Spóźnisz się na pociąg.
No tak, zapomniałam nastawić budzik. Miałam jechać do Wrocławia do cioci Magdy. Na szczęście byłam już spakowana, bo z Warszawy do Wrocławia długa droga. Taksówka już czekała. Mama uważała, że prawie 18-latka powinna odwiedzić ciocię, na której ślubie nie byliśmy i zdać mamie relację o jej mężu.
Wsiadłam do wagonu i zastanawiałam się kim będzie mąż Magdy (mówiłyśmy sobie po imieniu, bo ona była niewiele odemnie starsza).
Na miejsce dojechałam o 18.45. Stanęłam przed mieszkaniem 18 i zapukałam do drzwi. Usłyszałam głos:
- Michał! Misiek, otwórz. To pewnie ona!- krzyczała kobieta.
Drzwi otworzył mi... Michał Winiarski. Byłam w szoku i strzeliłam buraka. Jak to możliwe, że siatkarz, Winiar tu mieszka.? Jeszcze raz spojrzałam na kartkę z adresem. Wszystko się zgadzało. Wkońcu wydukałam:
- Czy tu mieszka Magda Skalska?
- Tak, ale teraz to już Magda Winiarska.
Wtedy Madzia odezwała się:
- Michał, wejdźcie do mieszkania!
- Ty zapewne jesteś Weronika.- rzekł Winiarski.
Kiwnęłam głową. Ich mieszkanko było przyzwoite.
- Werka, czekaliśmy na Ciebie od dwóch dni. Tu jest twój pokój.- powiedziała ciocia.
Otworzyłam drzwi i weszłam do przestronnego pokoju i zaczęłam się rozpakowywać. Na stoliku obok łóżka położyłam mój notes, w którym jak na każdą fankę siatkówki przystało, miałam zapisane informacje o siatkarzu i zdjęcie każdego z nich z miejscem na autograf (oczywiście każdy siatkarz miał oddzielną stronę) i oprawionę w ramkę zdjęcie mojego drugiego życia- siatkarzy.
Wtedy ktoś zapukał do drzwi.
- Wera, wyjdź i chodź do kuchni. Zjesz z nami kolację.
Szybko otworzyłam drzwi i poszłam do kuchni. Po kolacji, gdy piliśmy jeszcze herbatę poszłam do swojego pokoju i wzięłam marker i zeszyt. Usiadłam naprzeciwko Michała i spytałam:
- Da mi pan autograf?
- Dam, ale jaki pan skoro jestem twoim wujkiem? Z dedykacją tak?
Pokiwałam głową na znak zgody.
- Przepraszam, ale nauczono mnie być kulturalnym i do słąwnych osobowości lub też osób nieznajomych zwracać się oficjalnie.
- No dobrze, nic się nie stało.- odparł Winiar.- Proszę bardzo.- wręczył mi zeszyt.
- Jutro przychodzi do mnie gość.- powiedział do Magdy, ale ja też słyszałam, nawet z pokoju.
Umyłam się i ubrałam w pidżamkę. Leżąc i patrząc na zdjęcie w ramce, zasnęłam.
O 7.30 mama obudziła mnie z krzykiem:
- Wera, wstawaj! Spóźnisz się na pociąg.
No tak, zapomniałam nastawić budzik. Miałam jechać do Wrocławia do cioci Magdy. Na szczęście byłam już spakowana, bo z Warszawy do Wrocławia długa droga. Taksówka już czekała. Mama uważała, że prawie 18-latka powinna odwiedzić ciocię, na której ślubie nie byliśmy i zdać mamie relację o jej mężu.
Wsiadłam do wagonu i zastanawiałam się kim będzie mąż Magdy (mówiłyśmy sobie po imieniu, bo ona była niewiele odemnie starsza).
Na miejsce dojechałam o 18.45. Stanęłam przed mieszkaniem 18 i zapukałam do drzwi. Usłyszałam głos:
- Michał! Misiek, otwórz. To pewnie ona!- krzyczała kobieta.
Drzwi otworzył mi... Michał Winiarski. Byłam w szoku i strzeliłam buraka. Jak to możliwe, że siatkarz, Winiar tu mieszka.? Jeszcze raz spojrzałam na kartkę z adresem. Wszystko się zgadzało. Wkońcu wydukałam:
- Czy tu mieszka Magda Skalska?
- Tak, ale teraz to już Magda Winiarska.
Wtedy Madzia odezwała się:
- Michał, wejdźcie do mieszkania!
- Ty zapewne jesteś Weronika.- rzekł Winiarski.
Kiwnęłam głową. Ich mieszkanko było przyzwoite.
- Werka, czekaliśmy na Ciebie od dwóch dni. Tu jest twój pokój.- powiedziała ciocia.
Otworzyłam drzwi i weszłam do przestronnego pokoju i zaczęłam się rozpakowywać. Na stoliku obok łóżka położyłam mój notes, w którym jak na każdą fankę siatkówki przystało, miałam zapisane informacje o siatkarzu i zdjęcie każdego z nich z miejscem na autograf (oczywiście każdy siatkarz miał oddzielną stronę) i oprawionę w ramkę zdjęcie mojego drugiego życia- siatkarzy.
Wtedy ktoś zapukał do drzwi.
- Wera, wyjdź i chodź do kuchni. Zjesz z nami kolację.
Szybko otworzyłam drzwi i poszłam do kuchni. Po kolacji, gdy piliśmy jeszcze herbatę poszłam do swojego pokoju i wzięłam marker i zeszyt. Usiadłam naprzeciwko Michała i spytałam:
- Da mi pan autograf?
- Dam, ale jaki pan skoro jestem twoim wujkiem? Z dedykacją tak?
Pokiwałam głową na znak zgody.
- Przepraszam, ale nauczono mnie być kulturalnym i do słąwnych osobowości lub też osób nieznajomych zwracać się oficjalnie.
- No dobrze, nic się nie stało.- odparł Winiar.- Proszę bardzo.- wręczył mi zeszyt.
- Jutro przychodzi do mnie gość.- powiedział do Magdy, ale ja też słyszałam, nawet z pokoju.
Umyłam się i ubrałam w pidżamkę. Leżąc i patrząc na zdjęcie w ramce, zasnęłam.
poniedziałek, 13 lipca 2015
Opowiadanie
Rozdział 3
Obudziłam się w ramionach mojego chłopaka. Gdy Maciek się obudził, szybko się przebrał i wyszedł. Zauważyłam, że zostawił na łóżku jakąś kartkę. Wzięłam ją do ręki i przeczytałam: "Bilet VIP na LGP w Wiśle 24.07-25.07 2020 rok." Na drugiej kartce napisał: Pokażesz to ochroniarzom to Cię wpuszczą".
Wtedy do drzwi zapukała Wera.
- Proszę, wejdź.
- Co trzymasz w ręku?-zapytała.
Pokazałam jej bilety,a ona z małą zazdrością odpowiedziała:
- W porządku. Jedź. Nie mam nic przeciwko temu.
- Na pewno?- spytałam.
- Tak, na pewno jedź.- powtórzyła.
Później poszłam do sklepu zrobić zakupy. Akurat spotkałam Kamila z żoną. Podeszłam i zapytałam Kamila, czy jakiś chłopak z drużyny nie poszukuje dziewczyny.
Okazało się,że Olek szuka dziewczyny, która jest miłą szatynką.
- A po co chciałaś to wiedzieć?- zaciekawiony zapytał.
- Chyba znalazłam mu odpowiednią kandydatkę.- odparłam.
- W takim razie poczekaj chwilę.
Stoch wyjął coś z kieszeni.
- Trzymaj.- dał mi bilet VIP na LGP w Wiśle.- Przyjedź z nią. Tam ich zapoznamy.
Gdy wróciłam do hotelu zapukałam do pokoju Wery.
- Proszę.
Zastałam ją przy walizce.
- Co robisz?
- Pakuję się. Wracam do domu.
Wtedy na łóżku położyłam jej bilet.
- Skąd to masz?- zapytała.
- Od Kamila. Specjalnie dla Ciebie.
- Ale ja nie będę miała jak dojechać?
- Ja przecież też jadę. Coś wymyślę.- rzekłam.
- Ok. Zgoda. Jedziemy.- wykrzyknęła uradowana.
Obudziłam się w ramionach mojego chłopaka. Gdy Maciek się obudził, szybko się przebrał i wyszedł. Zauważyłam, że zostawił na łóżku jakąś kartkę. Wzięłam ją do ręki i przeczytałam: "Bilet VIP na LGP w Wiśle 24.07-25.07 2020 rok." Na drugiej kartce napisał: Pokażesz to ochroniarzom to Cię wpuszczą".
Wtedy do drzwi zapukała Wera.
- Proszę, wejdź.
- Co trzymasz w ręku?-zapytała.
Pokazałam jej bilety,a ona z małą zazdrością odpowiedziała:
- W porządku. Jedź. Nie mam nic przeciwko temu.
- Na pewno?- spytałam.
- Tak, na pewno jedź.- powtórzyła.
Później poszłam do sklepu zrobić zakupy. Akurat spotkałam Kamila z żoną. Podeszłam i zapytałam Kamila, czy jakiś chłopak z drużyny nie poszukuje dziewczyny.
Okazało się,że Olek szuka dziewczyny, która jest miłą szatynką.
- A po co chciałaś to wiedzieć?- zaciekawiony zapytał.
- Chyba znalazłam mu odpowiednią kandydatkę.- odparłam.
- W takim razie poczekaj chwilę.
Stoch wyjął coś z kieszeni.
- Trzymaj.- dał mi bilet VIP na LGP w Wiśle.- Przyjedź z nią. Tam ich zapoznamy.
Gdy wróciłam do hotelu zapukałam do pokoju Wery.
- Proszę.
Zastałam ją przy walizce.
- Co robisz?
- Pakuję się. Wracam do domu.
Wtedy na łóżku położyłam jej bilet.
- Skąd to masz?- zapytała.
- Od Kamila. Specjalnie dla Ciebie.
- Ale ja nie będę miała jak dojechać?
- Ja przecież też jadę. Coś wymyślę.- rzekłam.
- Ok. Zgoda. Jedziemy.- wykrzyknęła uradowana.
środa, 8 lipca 2015
Opowiadanie
Rozdział 2
Rano wstałam o 7.00 i od razu zerknęłam na telefon. Był w nim sms od Maćka "Spotkajmy się dziś przy skoczni o 13.00." Gdy to przeczytałam do drzwi zapukała Werka.
-Proszę wejdź.-powiedziałam.
-Witaj Wera.Idziemy pozwiedzać?-rzekła.
-Tak,ale o 12.00 musimy wrócić.-odpowiedziałam jej.
-No dobrze,ale dlaczego?
Wtedy opowiedziałam jej wszystko co mi się wczoraj przytrafiło.
-Ale ty to masz fajnie.-rzekła.Umawia się z tobą najprzystojniejszy polski skoczek,a ja muszę się męczyć ze znalezieniem tego jedynego.
Nie mogłam pozwolić,aby moja przyjaciółka się martwiła i musiałam coś wymyślić.Pomyślałam,że zapytam o radę Maćka.
Gdy dochodziła 13.00 byłam już pod skocznią i czekałam na Maciusia.Nagle zauważyłam jak idzie on z chłopakami z drużyny.
-Witaj!Wczoraj zapomniałem Ci powiedzieć.Mówmy sobie po imieniu.Maciej jestem.
-Doskonale wiem jak masz na imię.Ja jestem Weronika.
Maciek przedstawił mnie swoim kolegom.Później poszliśmy na miasto.Razem z Maciejem poszliśmy na randkę do fajnej knajpy.Tak nam się super rozmawiało,że zanim się obejrzałam była 19.30,więc Maciuś odprowadził mnie do hotelu.
-Może wejdziesz na chwilę?-zaproponowałam
-Dobrze,ale tylko na chwilę.-zgodził się.
Zapukałam do Werki i poprosiłam ją,aby do mnie przyszła.Gdy zapoznała się z Maćkiem powiedziała,że jest on miły,zabawny i dobry.Okazało się,że Maciej został u mnie na noc.Mam nadzieję,że rano tak szybko nie ucieknie.
Rano wstałam o 7.00 i od razu zerknęłam na telefon. Był w nim sms od Maćka "Spotkajmy się dziś przy skoczni o 13.00." Gdy to przeczytałam do drzwi zapukała Werka.
-Proszę wejdź.-powiedziałam.
-Witaj Wera.Idziemy pozwiedzać?-rzekła.
-Tak,ale o 12.00 musimy wrócić.-odpowiedziałam jej.
-No dobrze,ale dlaczego?
Wtedy opowiedziałam jej wszystko co mi się wczoraj przytrafiło.
-Ale ty to masz fajnie.-rzekła.Umawia się z tobą najprzystojniejszy polski skoczek,a ja muszę się męczyć ze znalezieniem tego jedynego.
Nie mogłam pozwolić,aby moja przyjaciółka się martwiła i musiałam coś wymyślić.Pomyślałam,że zapytam o radę Maćka.
Gdy dochodziła 13.00 byłam już pod skocznią i czekałam na Maciusia.Nagle zauważyłam jak idzie on z chłopakami z drużyny.
-Witaj!Wczoraj zapomniałem Ci powiedzieć.Mówmy sobie po imieniu.Maciej jestem.
-Doskonale wiem jak masz na imię.Ja jestem Weronika.
Maciek przedstawił mnie swoim kolegom.Później poszliśmy na miasto.Razem z Maciejem poszliśmy na randkę do fajnej knajpy.Tak nam się super rozmawiało,że zanim się obejrzałam była 19.30,więc Maciuś odprowadził mnie do hotelu.
-Może wejdziesz na chwilę?-zaproponowałam
-Dobrze,ale tylko na chwilę.-zgodził się.
Zapukałam do Werki i poprosiłam ją,aby do mnie przyszła.Gdy zapoznała się z Maćkiem powiedziała,że jest on miły,zabawny i dobry.Okazało się,że Maciej został u mnie na noc.Mam nadzieję,że rano tak szybko nie ucieknie.
piątek, 3 lipca 2015
"Moja miłość ze skoczni"-opowiadanie
Rozdział 1
Dzisiaj wstałam bardzo wcześnie, bo nie mogłam spać z emocji, że jadę do Zakopanego. Wyjechaliśmy o 7.30. Gdy dotarłam do Zakopanego było późno,więc zwiedziłam tylko Krupówki,ale i tak było cudownie. Następnego dnia udałam się prosto pod skocznię. Polacy akurat mieli treningi, bo skoczył Piotrek. Po nim skakał Maciek Kot. Maciej skoczył 131.5m. Szybko pobiegłam po autograf,a on poprosił mnie,abym zrobiła sobie z nim zdjęcie. Oczywiście się zgodziłam.Później wydarzyło się coś czego nikt nie mógł by sobie wyobrazić. Maciek chciał,abym podała mu swój numer telefonu. Gdy wróciłam do hotelu byłam oszołomiona tym co się wydarzyło. Moja przyjaciółka Wera, która mieszkała w pokoju koło mnie na szczęście niczego nie widziała,ale ja nie chciałam jej wtedy o niczym opowiadać, bo sama musiałam się z tym przespać.'Może jutro jej opowiem'- pomyślałam.
Dzisiaj wstałam bardzo wcześnie, bo nie mogłam spać z emocji, że jadę do Zakopanego. Wyjechaliśmy o 7.30. Gdy dotarłam do Zakopanego było późno,więc zwiedziłam tylko Krupówki,ale i tak było cudownie. Następnego dnia udałam się prosto pod skocznię. Polacy akurat mieli treningi, bo skoczył Piotrek. Po nim skakał Maciek Kot. Maciej skoczył 131.5m. Szybko pobiegłam po autograf,a on poprosił mnie,abym zrobiła sobie z nim zdjęcie. Oczywiście się zgodziłam.Później wydarzyło się coś czego nikt nie mógł by sobie wyobrazić. Maciek chciał,abym podała mu swój numer telefonu. Gdy wróciłam do hotelu byłam oszołomiona tym co się wydarzyło. Moja przyjaciółka Wera, która mieszkała w pokoju koło mnie na szczęście niczego nie widziała,ale ja nie chciałam jej wtedy o niczym opowiadać, bo sama musiałam się z tym przespać.'Może jutro jej opowiem'- pomyślałam.
środa, 1 lipca 2015
Parę słów o mnie...
Cześć!! Jestem Weronika mam 13 lat. Jest to mój pierwszy blog. Lubię pisać opowiadania. Uwielbiam sport,ale najbardziej skoki narciarskie i siatkówkę. Jeśli chodzi o muzykę to moim ulubionym zespołem jest Enej. Moimi ulubionymi skoczkami są:Maciek Kot,Kamil Stoch,Klemens Murańka,Olek Zniszczoł,Thomas Morgenstern,Andreas Wellinger,Gregor Schlierenzauer,Manuel Fettner,Peter Prevc,a siatkarzami:Mariusz Wlazły,Michał Winiarski,Michał Kubiak,Rafał Buszek,Kuba Jarosz,Mateusz Bieniek,Krzysztof Ignaczak,Bartek Kurek, Piotrek Nowakowski,Matt Anderson,Facundo Conte i Nicolas Uriate.
Subskrybuj:
Posty (Atom)