piątek, 23 grudnia 2016

Z siatkarzami... opowiadanie

Na początek bardzo przepraszam za dłuuuugą nieobecność,ale nie miałam czasu i wena jakoś nie wchodziła.


Rozdział 7

 Gdy dojechaliśmy na miejsce stanęłam przed jakimś budynkiem. Gdy uniosłam wzrok byłam zaskoczona i zarazem podekscytowana. Stałam przed halą sportową w Spale, gdzie odbywało się zgrupowanie siatkarzy. Weszliśmy do środka.
 -Wera, chodź. Wejdziemy na halę, bo wszyscy na mnie czekają.-odezwał się wujek.
 -Naprawdę mogę wejść tam z tobą?
 -Jasne. No chodź już.
 Moim oczom ukazała się cała kadra wraz z trenerem.
 -Dzień dobry.-powiedziałam nieśmiało.
 Winiarski rozmawiał z trenerem(chyba o czymś bardzo ważnym), a ja stałam jak słup, bo nikogo tu nie znałam.
 Po chwili trener Antiga podszedł do mnie.
 -Witaj. Zdążyliśmy się już poznać, jesteś Weronika, prawda?
 -T-ak. 
 -Mam do ciebie pytanie. Słyszałem, że nie możesz znaleźć pracy. Mam propozycję. Chciałabyś zostać fotografem naszej reprezentacji?
Zamurowało mnie. Nigdy wcześniej tego nie robiłam, chociaż w gimnazjum wygrałam konkurs fotograficzny.
 -Yyy... Nie mam doświadczenia, aparat miałam w ręku dawno temu...
 -Wiem, od Winiara, że wygrałaś konkurs fotograficzny. Nie pękaj, dasz radę, jesteś młoda i szybko się nauczysz. To co? Zgadzasz się?
 -Mogę spróbować. 
Poszłam na korytarz, tam czekał na mnie drugi trener z czymś w ręku. 
 -Proszę, to twój sprzęt.-podał mi do ręki aparat.-No, na co czekasz. Idź na halę i zrób im super fotki.
 -Dziękuję.
  Na hali stanęłam sobie z boku i robiłam zdjęcia. (Chyba naprawdę to potrafię i kocham to robić.)Nie sądziłam,że jestem taka zdolna. (Właśnie odkryłam swoją życiową pasję.Tak, właśnie to chcę robić w życiu.)
Po treningu zaproponowałam, aby wszyscy stanęli razem i zrobiłam im grupowe zdjęcie. Potem i ja do nich dołączyłam.
 Wujek zaprowadził mnie na górę, do hotelu. Pokój nr 13.(Kurczę, ten numer mnie prześladuje, ale cóż... i tak go lubię #MK13.) Zmęczona wrażeniami od razu zasnęłam.


No i jestem z 7 rozdziałem. Mam nadzieję, że się podoba. Komentujcie.
Komentujesz= motywujesz

piątek, 15 lipca 2016

Z siatkarzami... - opowiadanie

Rozdział 6

 Obudziłam sie o 9.00, ale w mieszkaniu była ze mną tylko ciocia.
 -Gdzie wujek?-zapytałam.
 -Pojechał na zgrupowanie, ale ubieraj się szybko.Mam dla Ciebie niespodziankę, a nawet dwie.
Ciekawiło mnie jakie niespodzianki ma dla mnie Magda.
 Szybko się ubrałam i zjadłam śniadanie.
 -Zanim wyjdziemy chcę Ci coś przekazać.-rzekła ciocia.- O 16.30...,a zresztą po co ja Ci to mówię, przecież to jedna z niespodzianek. A teraz choć, idziemy na zakupy.
 Doszłyśmy na miasto i pierwszym sklepem, do którego weszłyśmy był Sklep Siatkarza.
 -Werciu, z okazji twoich 18 urodzin zamówiłam Ci koszulkę z nazwiskiem (i numerem) twojego ulubionego siatkarza- Michała Kubiaka.
O, kurczę rzeczywiście dziś są moje urodziny.
 -Ojej, dziękuję! Madzia wspaniała jesteś.
Po powrocie do domu ciocia kazała mi się spakować. Nie bardzo wiedziałam o co chodzi , ale byłam posłuszna.
O 16.30 tak jak wcześniej wspomniała Magda do drzwi zapukał Winiar.
 -I jak? Gotowa?-zapytał.
 -Tak, kochanie.Możecie ruszać.-odpowiedziała ciocia.
 -Wujek,możesz mi powiedzieć, gdzie jedziemy?-spytałam przed blokiem.
 -Dowiesz się później.-rzekł.
 W samochodzie prawie w ogóle nie rozmawialiśmy. Do Michała zadzwoniła ciocia i powiedziała, że pokłóciła się z moją mamą(tylko tyle usłyszałam). Wtedy uświadomiłam sobie, że miałam zadzwonić do mamy, ale nie wiem czy teraz mam ochotę. Sięgnęłam jednak po telefon. Było tam aż 40 nieodebranych połączeń od mamy. Okazało się, że przez cały ten czas miałam wyciszony telefon więc go podgłosiłam.
Dzwoniłam 3 razy, ale mama nie odbierała. Za 4 razem jednak odebrała.
 -No nareszcie. Tak sie o Ciebie martwiłam. Myślałam,że coś Ci się stało.-odezwał się głos w komórce.
 Nie mamo, spokojnie żyję i jestem cała.
 -To dobrze. A jak tam? Jaki jest twój wujek?
 - Jest super! Lepszego nie mogłabym sobie wymarzyć. Ale mamo, nie wiem o co poszło, ale jak się nie pogodzisz z ciocią to nie będę z tobą rozmawiała.- wrzasnęłam do słuchawki.
 - Ale córeczko, chcę Ci tylko złożyć życzenia. Sto lat i wszystkiego najlepszego.- powiedziała.
Tak mnie zdenerwowała,że nawet nie podziękowałam i rozłączyłam się.
 -A co ty taka zła?- spytał Winiar.
 -Chyba słyszałeś rozmowę. I akurat musiała mnie zdenerwować w dniu moich urodzin.-odrzekłam.
 Niedługo potem ujrzałam znak drogowy z napisem "Spała".
 -Po co wieziesz mnie do Spały? Wujek,powiedz.
 -Dowiesz się na miejscu.
 -Przecież wy tam... macie zgrupowanie.-krzyknęłam.
 -No brawo. Więcej już Ci nie powiem.-rzekł Michał.


Jestem z 6. I jak się podoba? Mam nadzieję, że nie jest źle.

czwartek, 14 lipca 2016

z siatkarzami za pan brat-opowiadanie

Rozdział 5

 Następnego ranka, gdy się obudziłam Kubi był już w mieszkaniu Michała i Magdy. Była 9.30. Winiar z Madzią wyszli na spacer, a ja z Miśkiem miałam piec ciasteczka, bo znów miał ktoś przyjść.
 -Umiesz robić ciastka?-zapytałam Michała.
 -Nie, a ty.
 -Tak średnio.-rzekłam.
Zaczęliśmy się rzucać mąką i za chwilę cali już byliśmy bieli. Wtedy ktoś zadzwonił do drzwi.
 -Pójdę otworzyć, a ty weź tu trochę posprzątaj.-powiedziałam do Kubiaka.
 Otworzyłam drzwi cała w mące i stanęłam jak wryta.
 -Hello, ja przyjść to Michał.
 -Hello, I am Weronika. Please come in.-rzekłam do trenera, gdy odzyskałam mowę.
Wtedy uratował mnie Dziku. Zaprosił Stephane'a do pokoju, a ja kończyłam robić ciasteczka. Za chwilę wrócili ciocia z wujkiem.
 -Już jest?-spytał Michał.
 - Tak, siedzi z Miśkiem i rozmawiają.
Magda pomogła mi z ciastkami, a Winiarski poszedł do salonu.
Za kwadrans ja z ciocią także dołączyłyśmy do chłopaków.
 -No chłopcy. Na mnie już czas. Ale wy możecie jej powiedzieć.-powiedział Antiga.
 -Chwilę. Proszę niech pan jeszcze poczeka.-zawołałam i pobiegłam po notes.
 -Mogę prosić o autograf?
 -Jasne.Proszę.-rzekł trener.
 Miśki doszły do wniosku,że nie będą mi nic mówić, że sama się dowiem. Och, co za chamy.


Tak jak pisałam w poprzednim poście jestem z nowym rozdziałem. Przepraszam, że krótki. Jeśli ktoś to jeszcze czyta to proszę o komentarz jak się podoba.




środa, 6 lipca 2016

Cześć! Przepraszam za moją bardzo długą nieobecność, ale byłam w 1 gimnazjum. Niedługo pojawi się nowy rozdział.

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

z siatkarzami za pan brat- opowiadanie

Rozdział 4

W mieszkaniu czekała na mnie Madzia.
  -Gdzie chłopcy?-zapytałam.
  -Zaraz przyjdą.
 Okazało się,że chłopaki byli na dworze, bo omawiali jakąś ważną sprawę. Byłam w moim pokoju,ale słyszałam jak weszli. Nagle do pokoju wszedł Michał ze swoim gościem.
  - Czy ty mnie wcześniej wołałaś?-spytał Kubiak.
  -Tak, wołałam Cię.
  -A co chciałaś?-pytał Dziku.
  -Dasz mi autograf?-rzekłam,wyjęłam zeszyt i poszukałam strony o Kubiaku.
  -Pewnie.-Zaczął czytać informacje o sobie.
Miał taką minę jakby siebie nie znał.
  - Proszę.-odpowiedział.
  -Winiar,przepraszam za wczoraj,za to, że tak się skompromitowałam.-rzekłam.
 On machnął tylko ręka.
  -Winiarski, zaproś wszystkich do salonu.-zawołała ciocia.
  Kubiak wychodząc zobaczył ramkę z ich zdjęciem.
  -Ej! Oprawiłaś nas w ramkę!?-wykrzyknął.
  -No tak, bo co?-spojrzałam w jego stronę,ale on zaczął się tylko śmiać.
  -Chłopaki mogę się dowiedzieć o czym tak rozmawialiście przed blokiem?
  -Dowiesz się w swoim czasie.-powiedzieli prawie jednocześnie.
  Postanowiliśmy iść do kina. Filmem był horror, który był bardziej śmieszny niż straszny. Usiedliśmy w ostatnim rzędzie. Moje miejsce przypadało pośrodku,obok Kubiaka i Winiara. Film był tak nudny,że usnęłam na ramieniu Dzika. Gdy się obudziłam leciały końcowe napisy. Jak tylko weszliśmy do domu wpadłam do łazienki. Przebrałam się w za dużą koszulkę z napisem "VOLLEYBALL", która robiła za koszulę nocną. Kiedy wyszłam z łazienki chłopaki się żegnali.
  -Tylko pamiętaj.Cicho, żeby się nie wydało.-mówił Misiek Kubiak.
  -A co?- zapytałam opierając się o ścianę.
  -A nic.Idź spać.-poganiał mnie Winiar.
  -Dobra,lecę.-krzyknął Michał.
  -Pa.-odpowiedziałam ziewając.
   Zaraz potem rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.

Z siatkarzami za pan brat-opowiadanie

Rozdział 3

Musiałam się trochę odprężyć. Gdy tak biegłam wpadłam na kogoś.
  - Ej, jak łazisz?- zapytał nieznajomy.
  - Przepraszam,ale jestem zdenerwowana.
  - W porządku nic się nie stało.
Za chwilę dopiero spostrzegłam, że jest to wysoki brunet.
  - Jestem Wojtek,a ty?-spytał.
  -Weronika.
  -Może pomogę Ci w zakupach?-zaproponował Wojciech.
  -Jeśli chcesz?
 Weszliśmy razem do sklepu.Zaczęliśmy rozmawiać.Okazało się,że Wojtek gra w klubie siatkarskim ma 178 cm wzrostu i tak jak ja , ogląda tylko męską siatkówkę.
  - Dzięki,że umiliłeś mi czas, ale muszę już wracać.-rzekłam i popędziłam w stronę bloku.


Zapraszam na 3. Przepraszam,że taka krótka,ale nie miałam weny. Zaraz dodam 4.

Moja miłość ze skoczni-opowiadanie

Rozdział 4

Dzisiaj zadzwoniłam do Maćka zapytać o szczegóły w sprawie wyjazdu do Wisły. On oczywiście wiedział od Kamila o Werce i powiedział,że to dobry pomysł.Potem dodał : "Wyjazd jest jutro o 11.00 spod skoczni. Mamy z chłopakami pomysł".  Natychmiast pobiegłam powiedzieć to mojej przyjaciółce.
  Rano złapałyśmy taksówkę pod skocznię,bo przecież nie będziemy z tymi tobołami szły na pieszo. Chłopaki już czekali.Szybko spostrzegłam Maćka i razem z Werką tam podeszłyśmy. Wsiadłyśmy do autobusu. Podróż przebiegła szybko. W hotelu byliśmy o 13.45. Zjedliśmy obiad i poszliśmy na skocznię,bo chłopaki mieli mieć trening. Wjechałyśmy z nimi na górę, było super. Po udanym treningu zjechalismy wyciągiem na dół. Pod skocznią podszedł do mnie Maciek.
 -Chodź.Przedstawimy Ci plan.
Wera akurat rozmawiała z Jankiem, więc mogłam iść.
 -Nasz plan jest taki.- zaczął Kamil.
Gdy skończył opowiadać powiedziałam:
 -Pytanie tylko, czy on jej się spodoba.
Maciek rzekł,żebym się nie martwiła, bo ich plan na pewno się powiedzie.
Powiedziałam, że ich plan jest dobry, ale ja będę stała z boku, aby Wera nic nie podejrzewała. Minęło 30 minut, a plan przebiegał po myśli chłopaków. Po godzinie plan dobiegł końca. Wera podbiegła do mnie i o wszystkim opowiedziała.
 -Jeszcze nigdy nie byłam taka szczęśliwa.-rzekła.
 Ucieszyłam się, że Olek jest z nią parą. Potem wręczył coś Werce, ale ja nie wiedziałam co. Po chwili jednak zobaczyłam jak zapisuje jego numer w telefonie.
 Później Olek z Werką i ja z Maciejem wybraliśmy się na randki do tej samej restauracji. Po powrocie do hotelu obie byłyśmy bardzo szczęśliwe.
 -Nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia.- rzekła Wera.
 - Ja też.- odparłam szybko.
  Spojrzałam na zegarek. Była 21.45, więc szybko poszłam spać. Może jutro tez wybiorę się z Maciusiem na randkę?