Rozdział 5
Następnego ranka, gdy się obudziłam Kubi był już w mieszkaniu Michała i Magdy. Była 9.30. Winiar z Madzią wyszli na spacer, a ja z Miśkiem miałam piec ciasteczka, bo znów miał ktoś przyjść.
-Umiesz robić ciastka?-zapytałam Michała.
-Nie, a ty.
-Tak średnio.-rzekłam.
Zaczęliśmy się rzucać mąką i za chwilę cali już byliśmy bieli. Wtedy ktoś zadzwonił do drzwi.
-Pójdę otworzyć, a ty weź tu trochę posprzątaj.-powiedziałam do Kubiaka.
Otworzyłam drzwi cała w mące i stanęłam jak wryta.
-Hello, ja przyjść to Michał.
-Hello, I am Weronika. Please come in.-rzekłam do trenera, gdy odzyskałam mowę.
Wtedy uratował mnie Dziku. Zaprosił Stephane'a do pokoju, a ja kończyłam robić ciasteczka. Za chwilę wrócili ciocia z wujkiem.
-Już jest?-spytał Michał.
- Tak, siedzi z Miśkiem i rozmawiają.
Magda pomogła mi z ciastkami, a Winiarski poszedł do salonu.
Za kwadrans ja z ciocią także dołączyłyśmy do chłopaków.
-No chłopcy. Na mnie już czas. Ale wy możecie jej powiedzieć.-powiedział Antiga.
-Chwilę. Proszę niech pan jeszcze poczeka.-zawołałam i pobiegłam po notes.
-Mogę prosić o autograf?
-Jasne.Proszę.-rzekł trener.
Miśki doszły do wniosku,że nie będą mi nic mówić, że sama się dowiem. Och, co za chamy.
Tak jak pisałam w poprzednim poście jestem z nowym rozdziałem. Przepraszam, że krótki. Jeśli ktoś to jeszcze czyta to proszę o komentarz jak się podoba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz