Hej! To moje drugie opowiadanie
O 7.30 mama obudziła mnie z krzykiem:
- Wera, wstawaj! Spóźnisz się na pociąg.
No tak, zapomniałam nastawić budzik. Miałam jechać do Wrocławia do cioci Magdy. Na szczęście byłam już spakowana, bo z Warszawy do Wrocławia długa droga. Taksówka już czekała. Mama uważała, że prawie 18-latka powinna odwiedzić ciocię, na której ślubie nie byliśmy i zdać mamie relację o jej mężu.
Wsiadłam do wagonu i zastanawiałam się kim będzie mąż Magdy (mówiłyśmy sobie po imieniu, bo ona była niewiele odemnie starsza).
Na miejsce dojechałam o 18.45. Stanęłam przed mieszkaniem 18 i zapukałam do drzwi. Usłyszałam głos:
- Michał! Misiek, otwórz. To pewnie ona!- krzyczała kobieta.
Drzwi otworzył mi... Michał Winiarski. Byłam w szoku i strzeliłam buraka. Jak to możliwe, że siatkarz, Winiar tu mieszka.? Jeszcze raz spojrzałam na kartkę z adresem. Wszystko się zgadzało. Wkońcu wydukałam:
- Czy tu mieszka Magda Skalska?
- Tak, ale teraz to już Magda Winiarska.
Wtedy Madzia odezwała się:
- Michał, wejdźcie do mieszkania!
- Ty zapewne jesteś Weronika.- rzekł Winiarski.
Kiwnęłam głową. Ich mieszkanko było przyzwoite.
- Werka, czekaliśmy na Ciebie od dwóch dni. Tu jest twój pokój.- powiedziała ciocia.
Otworzyłam drzwi i weszłam do przestronnego pokoju i zaczęłam się rozpakowywać. Na stoliku obok łóżka położyłam mój notes, w którym jak na każdą fankę siatkówki przystało, miałam zapisane informacje o siatkarzu i zdjęcie każdego z nich z miejscem na autograf (oczywiście każdy siatkarz miał oddzielną stronę) i oprawionę w ramkę zdjęcie mojego drugiego życia- siatkarzy.
Wtedy ktoś zapukał do drzwi.
- Wera, wyjdź i chodź do kuchni. Zjesz z nami kolację.
Szybko otworzyłam drzwi i poszłam do kuchni. Po kolacji, gdy piliśmy jeszcze herbatę poszłam do swojego pokoju i wzięłam marker i zeszyt. Usiadłam naprzeciwko Michała i spytałam:
- Da mi pan autograf?
- Dam, ale jaki pan skoro jestem twoim wujkiem? Z dedykacją tak?
Pokiwałam głową na znak zgody.
- Przepraszam, ale nauczono mnie być kulturalnym i do słąwnych osobowości lub też osób nieznajomych zwracać się oficjalnie.
- No dobrze, nic się nie stało.- odparł Winiar.- Proszę bardzo.- wręczył mi zeszyt.
- Jutro przychodzi do mnie gość.- powiedział do Magdy, ale ja też słyszałam, nawet z pokoju.
Umyłam się i ubrałam w pidżamkę. Leżąc i patrząc na zdjęcie w ramce, zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz